Cześć, jestem Sylwia
Za każdym kamieniem w tym sklepie stoi człowiek. Ten człowiek to ja.
Kilka lat temu pracowałam w edukacji, na stanowisku, które kochałam, i byłam potwornie zmęczona. Żyłam trybem „czekając na wakacje” — odliczałam dni do urlopu, a między urlopami jakoś leciało. Aż pojechałam na wakacje, na których zakochałam się w kamieniach naturalnych. Chciałam mieć je wszystkie.
|
Szukałam biżuterii dla siebie i nie znajdowałam. Wszystko było albo w stylu amuletów z bajek i legend, albo zupełnie bez duszy. Ja chciałam czegoś nowoczesnego, z odrobiną magii. Przeszukałam pół internetu i nic. Więc pomyślałam: skoro nie ma, zrobię sama. Pierwsze naszyjniki nawlekałam wieczorami po pracy, przy serialu, na kolanie, ze średniej klasy telefonem zamiast lampy. Wstydziłam się je pokazać. Bałam się, że ktoś pomyśli „kolejny projekt na chwilę”. A potem sprzedałam pierwsze trzy sztuki i za zarobione pieniądze dokupiłam kamienie. Tak zaczęła się Lulobelia. Dziś to moja praca i moje życie. Robię wszystko sama, własnymi rękami, bez wielkiej produkcji i masowych wzorów. I nauczyłam się po drodze jednej rzeczy, na której stoi cała ta marka: To nie biżuteria. To emocje i chwile, które chcesz zapamiętać. |
Bo za każdym naszyjnikiem stoi człowiekPrzez te lata uzbierałam dziesiątki historii moich klientek. Romantycznych, zabawnych, ocierających się o magię, czasem smutnych. Niektóre spisałam, żeby ich nigdy nie zapomnieć, i wydałam jako Same Dobre Historie. Jest tam opowieść o naszyjniku, który naprawdę kogoś ochronił. O telefonie od pewnego pana spod znaku Byka. I o tym, że czasem konkurencja to tak naprawdę koleżanka po fachu. |
Napiszmy Twoją historięKażdy projekt, który do tej pory zrobiłam, zaczął się od czyjejś historii. Może następna będzie Twoja? Możesz wybrać coś gotowego albo powiedzieć mi, co się u Ciebie dzieje, a ja skomponuję biżuterię specjalnie dla Ciebie — Twoja intencja, Twoje kolory, Twoje kamienie. |