Ekscytacja! To główna emocja, która mi towarzyszy pisząc ten tekst... bo nim symbolicznie otwieram nowy rozdział w moim życiu. Mimo, iż Lulobelię tworzę już od roku to jest to bardzo ważny moment. Za niewiele ponad tydzień ta przestrzeń stanie się moją jedyną pracą. Dotychczas zajmowałam się zupełnie czymś innym ale praca kreatywna wołała mnie od zawsze. A ja? Ja przez bardzo długi czas nie chciałam jej usłyszeć. Wypowiadając te słowa na głos uśmiecham się sama do siebie bo jestem przekonana, że oddaję w Wasze ręce coś, co płynie prosto z mojego serca. Z każdym naszyjnikiem, bransoletką czy kolczykami wysyłam Wam cząstkę siebie. Być może brzmi to patetycznie, ale chrzanić to! Tak właśnie czuję. I tak czuje wiele z Was po otrzymaniu paczki z logiem Lulobelia.
No właśnie! Lulobelia. Ta nazwa to zlepek kilku ważnych dla mnie słów. I pragnę Ci o tym napisać bo od zawsze uważam, że warto wiedzieć jaka historia kryje się za danym produktem, marką, człowiekiem. Zacznę od tego, że od zawsze miałam problem z wymyślaniem nicków na konta społecznościowe, adresy mailowe i wszystkie inne ustrojstwa gdzie trzeba się JAKOŚ nazwać. Całe szczęście opatrzność uchroniła mnie od określeń, które po czasie mogłabym przykryć jedynie zasłoną wstydu.
Ale do brzegu!
Pewnego listopadowego wieczora siedziałam przed Netfilxem i postanowiłam, że to czas postawić na siebie (ale o tym napiszę Wam innym razem) - zaczynam robić biżuterię. Tylko jak ją nazwać? Koniecznie chciałam aby w nazwie mojej marki był zawarty mój ukochany symbol - księżyc! Do tego nazwa miała być krótka, magiczna przy okazji kojarzyć się z moim nazwiskiem... Czy to w ogóle możliwe? Być może kiedyś bym pomyślała, że nie i rzuciła zabawę w słowotwórstwo w kąt. Jednak nie teraz! Bo gdy coś płynie prosto z Twojego serca i czujesz to całą sobą to pomysły strzelają jak pioruny w letnią, burzową noc. Tak więc zaczęło się od księżyca, który w języku hiszpańskim ma przepiękne brzmienie LUNA! I tak mamy już LU. To teraz czas na nazwisko - również hiszpańskobrzmiące LOBA (la loba - wilczyca). Jako, że Luloba nie jest zbyt melodyjną nazwą od razu przypomniała mi się jedna piękna roślina, której przypisuje się magiczne właściwości - LOBELIA. Była wykorzystywana przez Indian Ameryki Północnej w ceremoniach do odpędzania burz. Używali jej w tańcach w czasie deszczu oraz kładli na grobach. Odmienne grupy sporządzały z tej rośliny eliksiry miłosne, lobelia byłą również antidotum na uroki.* To kwiat, który ma w sobie dwoistość działania - w zależności od dawki pobudza lub uspokaja, działa leczniczo ale jest też trucizną.
Tak więc od księżyca, przez nazwisko moje poszukiwania nazwy zaprowadziły mnie do magicznej rośliny - i tak powstała Lulobelia!
Dlaczego kamienie? Dlatego, że były ze mną od zawsze! Już jako dziewczynka zamieniałam się w poszukiwaczkę złota i kryształów na własnym podwórku. I znajdowałam najwspanialsze skarby w postaci kwarców i pirytów. Te drugie traktowałam jak najświętsze relikwia - byłam przekonana, że to prawdziwe złoto! Do dziś pamiętam wzrok mojej najukochańszej babci Irenki jak tłumaczyła mi, że to złoto - tylko dla głupców! Swoją karierę poszukiwaczki złota porzuciłam na długie lata! I pewnie ta historia by się zakończyła gdyby nie nadeszła pandemia. Wbrew pozorom to był dla mnie bardzo dobry czas (wiem jak to brzmi, ale na serio tak było!). Gdy zatrzymał się cały świat, zatrzymałam się i ja.
I wtedy wszystko się zmieniło...
Zaczęłam interesować się duchowością, medytowałam, pochłaniałam książki rozwojowe jedna po drugiej. Zaglądałam we wszystkie zakamarki swojej duszy. Nie mylcie tego z nawróceniem - oj jak bardzo mi od niego daleko. Ja po prostu odkryłam w sobie przestrzenie, które do tego momentu z wielu powodów były pozamykane. W tym też momencie zafascynowałam się kamieniami na nowo. Stały się one symbolem tego czasu. Czułam, że potrzebuję czegoś co będzie moim amuletem. Przeszukiwałam strona po stronie jednak nie mogłam znaleźć biżuterii, która spełniałaby moje oczekiwania. Musiało się błyszczeć, być magicznie, kobieco ale też dekoracyjnie.
Większość sklepów w tym czasie oferowała biżuterię z kamieni w prostym, ascetycznym stylu. Jest on wyjątkowy, wprowadza w klimat rozwoju duchowego... ale totalnie nie był MÓJ...
Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że mogłabym stworzyć coś sama. wymówek żeby tego nie robić na tamten czas było więcej niż wiary i pewności siebie.
Mimo wszystko ziarenko zostało zasiane... i tak powoli przebijało się przez warstwy przekonań, wymówek i wszystkich scenariuszy, w których przegrywam.
To zdecydowanie nieprawda, że nasionko ma kilka chwil żeby wyrosnąć na dorosły kwiat. Moje potrzebowało aż dwóch lat!
Decyzję o tym, że zaczynam działać podjęłam po jednej z ważniejszych podróży mojego życia. W listopadzie 2022 podczas pobytu na Zanzibarze zainspirowałam się kobietami tworzącymi biżuterię na plaży. Byłam nimi zachwycona - dosłownie wszystkim - precyzją, kolorami, wyjątkowością. Swoimi emocjami podzieliłam się z kobietą, która mieszkała w tym samym hotelu. Opowiedziała mi, że jej córka zajmuje się rękodziełem - biżuterią z kamieni! Matko! Przecież ja też o tym marzę! W tej rozmowie obaliła moje wszystkie obawy. Nawet nie pytałam - jedynie słuchałam. Co ja piszę?! Chłonęłam! Energia tej kobiety i jej doping obudziły we mnie zapał, którego już nikt nie zdołał zgasić.
Ta rozmowa to nie mógł być przypadek! Ona musiała się wydarzyć. Mam wrażenie, że była zapisana na mojej linii życia już od dawna! I musiałam jechać na drugi koniec świata żeby ją odbyć. A być może miałaby miejsce prędzej czy później w innych okolicznościach... kto wie??
To, co wiem na pewno (jak pisała Oprah), to to, że nie zawsze było łatwo, jednak zawsze było warto tworzyć Lulobelię. I, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mnie do niej prowadziły.
Także witam Cię w mojej kryształowej przestrzeni, gdzie podzielę się z Tobą nie tylko biżuterią ale także ciekawostkami na temat kamieni, moimi (czasami przydługimi jak te) przemyśleniami i kulisami warsztatu rękodzielnika! Rozgość się i czuj się jak u siebie.
Sylwia.
PS. A skoro już dobrneliście do końca to w prezencie mam dla Was mini przewodnik <3
Do pobrania przez 7 dni od pojawienia się tego wpisu.
*Źródło: https://www.stolicazdrowia.pl/3154/stroiczka-rozdeta-wlasciwosci-lecznicze-zastosowanie-sposob-uzycia/